- Hej! Wstawaj!
Poczułem, że ktoś mną potrząsa. Niechętnie uchyliłem powieki. Byłem w taksówce z tym blondynem. Wygramoliłem się z samochodu, a kierowca podał mi moje bagaże ( dużo tego, a nawet nie zabrałem z Korei połowy swoich ubrań). Zaspanym wzrokiem patrzyłem na duży dom z ogrodem.
- Chodź – Erik lekko pchnął mnie do przodu.
W salonie siedziała piękna kobieta ubrana w czarną sukienkę przed kolano. Długie blond włosy zaczesane miała w elegancki kok.
- Dzień dobry – powiedziałem cicho.
- Witaj Damage. Nazywam się Narcyza, mojego syna Erika już poznałeś – kiwnąłem głową. – Erin! Chodź tutaj!
Po schodach zeszła młoda blondynka z niebieskimi oczami. Wyglądała na lekko znudzoną. Jej oczy rozświetliły się kiedy nas zobaczyła.
- Siemka.
- Hej.
- Napijesz się czegoś Damage?
- Poproszę sok - Erin skierowała się do kuchni po napój.
Usiedliśmy wszyscy w salonie. Patrzyłem na nich sącząc sok pomarańczowy. Narcyza zaczęła rozmowę.
- Załatwiliśmy już sprawę dokumentów. Będziesz chodził do klasy z Erikiem. Szkoła nazywa się „ Tong High School” i obowiązują w niej mundurki, odbierzecie je jutro. Pokój będziesz miał z Erikiem, lepiej się poznacie. Chciałbyś o coś zapytać?
- Tak. Czy w domu obowiązują jakieś szczególne zasady.
- Chętnie bym je wprowadziła, – jej dzieci przewróciły oczami – ale Erin i Erik nie są za tym.
- Ja uważam, że dyscyplina jest potrzebna.
- W końcu będę miała normalne dziecko w domu – uśmiechnęła się do mnie.
- Proszę pani? Mam prośbę. Moja siostra mieszka tutaj i chciałaby mnie odwiedzić, nie widzieliśmy się 2 lata. Nie miałaby pani nic przeciwko?
- Oczywiście, że nie. Może zaprosisz ją dziś na obiad?
- Zapytam się jej czy nie pracuje po południu.
- Ile ona ma lat?
- 16, ale nie jesteśmy bliźniakami. Soonkyu jest moją przyrodnią siostrą.
- Z kim mieszka?
Zaczęło mnie denerwować to jej przesłuchanie, nie lubię kiedy ktoś się mnir wypytuje.
- Z naszym wujkiem. – A co miałem powiedzieć, że Soonkyu mieszka u swojego szefa?!
Wysłałem siostrze wiadomość z adresem i zaproszeniem na obiad.
Rozpakowywałem się kiedy zadzwoniła, że dzisiaj ma wolne.
Nie było tak źle w „moim nowym domu”. Erin była jakby cały czas nieobecna, Erik traktował mnie jak powietrze, ale panią Narcyzę polubiłem.
Po rozpakowaniu większości rzeczy zrobiłem sobie przerwę. Trochę obawiałem się spotkania z Soonkyu. Niby pisaliśmy i dzwoniliśmy do siebie, ale to jednak 2 lata bez spotkania, wyjechała do Stanów nie znając języka. Podziwiam ją jest odważna. Ja niby znam angielski, ale kiedy mówię często przekręcam słowa :).
Pomagałem pani domu przy obiedzie ( zdziwiło mnie, że gotuje sama). To naprawdę świetna kobieta, zna się chyba na wszystkim. Kiedy dowiedziała się, że jestem wegetarianinem oznajmiła, że to nie problem. Dużo rozmawialiśmy podczas przyrządzania posiłku. Nakrywałem do stołu kiedy ktoś zapukał do drzwi.
Erik z ociąganiem wstał z fotela i otworzył. Miał dziwną minę widząc Soo. Wyglądała inaczej( chyba zrobiła operacje podbródka). Swoje dłubie brązowe włosy miała idealnie wyprostowane, a ubrana nie była za bardzo jak na obiad z opiekunami brata. Cała Soonkyu...
![]() |
- Miło mi. Wejdź - zachciało mi się śmiać na widok Erika pożerającego brunetkę wzrokiem.
Pisnęła na mój widok i nie zważając na swoje drogie buty na obcasie podbiegła do mnie. Myślałem, że mnie udusi.
- Damage jak ja za tobą tęskniłam!
- Ślicznie wyglądasz, ale chyba coś cobie poprawiłaś??
- Cśśśś - demonstracyjnie przyłożyła palec do ust i teatralnym szeptem odezwała się do mnie. - Nikt nie musi o tym wiedzieć.
Soonkyu była duszą towarzystwa. Rozmawiała z panią Narcyzą, nawijała o modzie z Erin i co dziwne, znalazła wspólny język z Erikiem.
Wiedziałem, że kiedy Narcyza ją zobaczyła, była nastawiona bardzo sceptycznie.
Nie zdążyłem nacieszyć się siostrą, a już musiała iść. Powiedziała, że mam pozdrowienia od jej współpracowników, ( znam ich jeszcze z Korei :D ) i że zapraszają mnie.
O 16 wyciągnąłem z torby laptopa i po włączeniu zacząłem się śmiać. Erik siedzący na drugim łóżku spojrzał na mnie jak na psychopatę. Junsu, nawet nie wiem kiedy zmienił mi tapetę i teraz na pulpicie miałem stado wściekłych pokemonów. Włączyłem gg i napisałem do Toshiro. Wiem, że jest w pracy, ale się za nim stęskniłem. Poprosiłem, aby odezwał się do mnie jeśli nie będzie zmęczony. Zabawne, ale nigdy go nie spotkałem. Ma 27 lat, pracuje i mieszka w Japonii.
Och! Co ja mam robić? Umrę z nudów.
- Erik?
- Hmm?
- Nie już nic.
Raczej nie będzie chciał zostać moim przewodnikiem i nie pokaże mi miasta...
- Damage? A może chciałbyś wyjść gdzieś ze mną i moim kumplem??
- Co? - myślałem, że się przesłyszałem.
- Chcesz z nami wyjść. Idziemy na miasto, a potem do jakiegoś klubu. co ty na to?
Zdziwiłem się i to bardzo.
- Jasne, ale muszę się przebrać i w ogóle.
- Starczy ci godzina?
- No postaram się wyrobić.
- Dobra to ja piszę do Paula.
Szybki prysznic, makijaż, obcisłe ubranie i jestem gotowy. Ach! Zapomniałem o kolczykach. Skoro wychodzimy później na imprezę to mogę je założyć. Czarne błyskotki w wardze, brwi i języku. Poprawiłem jeszcze włosy i wyszedłem z łazienki. chyba zrobiłem wrażenie na blondynie :).
Jego znajomy był miły i cały czas ze mną żartował. Zjedliśmy pizze i pokazali mi trochę miasta, a o 19 ruszyliśmy do dzielnicy w której podobno były najlepsze kluby.
Z ciekawością się rozglądałem. Było kilka koreańskich szyldów.
- Idziemy tutaj - Paul wskazał klub o nazwie THE DARK WORLD.
Staliśmy w kolejce do wejścia. Poczułem jak czyjeś ramiona oplatają mnie od tyłu w pasie. Zaskoczony pisnąłem. Moi towarzysze spojrzeli się na chłopaka przytulającego się do moich pleców.
- Czego ty chcesz zboczeńcu?! - warknął Paul.
Odwróciłem się.
- Damage poznam cię wszędzie.
- Tao? - spytałem niepewnie.
- Tak skarbie. Ze 3 lata się nie widzieliśmy. Co tu robisz?
- Mieszkam od dzisiaj. Przyleciałem rano.
- Wyrosłeś mój piękny. Gdy cię widzę, podniecam się jak dostawa nowych mang do empika, a to już poważna sprawa... - zaczął się śmiać, a ja walnąłem go lekko w ramie.
- Nadal jesteś tak samo głupi...
- Obowiązki wzywają, ale musimy się jeszcze kiedyś spotkać. Wezmę twój numer od Soonkyu, czekaj na SMS'a - przytulił mnie, a odchodząc puścił oczko.
- Kto to jest? Jakiś dziwny.
- Powiedzmy, że dawny znajomy. Jak miałem 12 lat to mieszkałem z nim przez miesiąc. Mam nadzieję, że nie spotkam już nikogo znajomego...
- Wchodzimy już. Damage, a gdzie byli twoi rodzice, że mieszkałeś z tym facetem?
- Oj Erik to nie rozmowa na dziś. Idziemy się pobawić - uśmiechnąłem się i ruszyłem w stronę baru.



