Z perspektywy Damage:
Przebudziłem się słysząc dźwięk nowej wiadomości. Wymacałem telefon z pod poduszki i zerknąłem na ekran. - Nie znam tego numeru - mruknąłem.
Hej Malutki. Co powiesz na wspólny obiad dzisiaj po południu?? Możesz zabrać tych dwóch z którymi byłeś w klubie. Mam nadzieję, że nie jesteś zajęty ;).
Tao
Szybko odpisałem:
Jasne. Z chęcią, tylko gdzie się spotkamy?
Przy fontannie na ulicy Zwycięzców. Może 14:00, pasuje? Ja o 13:00 kończę pracę więc się wyrobię. Musimy pogadać ;). Tyle czasu się nie widzieliśmy.
Okay. To do zobaczenia Tao ;*
Rozejrzałem się po pokoju. Erika już nie było. Poczłapałem do łazienki. Jako, że jest jest 10:30 zostało mi niewiele czasu do spotkania z Tao. Wziąłem prysznic i wyjąłem z szafy czarne rurki i błękitną bluzeczkę. Zamiast kolczyków założyłem jasnoniebieskie soczewki. Powlokłem się do kuchni gdzie siedzieli Eriki i Erin jedzący lody.
- Hej - powiedziałem idąc do lodówki.
- Witaj Śpiąca Królewno - przywitał się blondyn, a jego siostra skinęła mi głową. - Chcesz lodów?
- Nie dzięki. Macie plany na dzisiaj?
- Nie - fuknęła Erin wychodząc z kuchni.
- Co jej się stało?
- Pokłóciła się z Paulem. A dlaczego pytasz?
- Bo zaprosił mnie na obiad Tao.
- Ten z klubu?
- Taak i mówi, że możesz przyjść ze mną. Co ty na to?
- Jasne.
Obejrzeliśmy film i o 13:20 wyszliśmy z domu. Przy fontannie już czekał na nas Tao.
- Hej - powiedziałem idąc do lodówki.
- Witaj Śpiąca Królewno - przywitał się blondyn, a jego siostra skinęła mi głową. - Chcesz lodów?
- Nie dzięki. Macie plany na dzisiaj?
- Nie - fuknęła Erin wychodząc z kuchni.
- Co jej się stało?
- Pokłóciła się z Paulem. A dlaczego pytasz?
- Bo zaprosił mnie na obiad Tao.
- Ten z klubu?
- Taak i mówi, że możesz przyjść ze mną. Co ty na to?
- Jasne.
Obejrzeliśmy film i o 13:20 wyszliśmy z domu. Przy fontannie już czekał na nas Tao.

Tao
Od razu mnie przytulił i przywitał się z Erikiem. Postanowiliśmy zjeść w niewielkiej restauracji z dobrym menu. Chłopcy( a szczególnie Erik) patrzyli na siebie wilkiem.
- Jest duży ruch i kelnerka nie wyrabia się z zamówieniami. Sam przyniosę napoje, ok? Zaschło mi w gardle.
Nie czekając na ich odpowiedź wstałem. Wracałem z 3 colami przepychając się po zatłoczonym lokalu. Pech chciał, że potknąłem się przy jednym z nich i całą zawartość szklanek wylałem na spodnie poważnie wyglądającego faceta.
- O Boże przepraszam. Ja nie chciałem...przepraszam.
- Gdzie ty masz oczy idioto!? I co ja z tym zrobię?!
- Ja zwrócę pieniądze za pralnie.
- I myślisz, że to wystarczy?!
Kiedy się denerwuje mój angielski jest jeszcze gorszy. Nie wiedziałem co robić, ale na szczęście podszedł Erik.
- Powiedział, że zwrócimy koszty. Coś panu nie pasuje? - rzucił kilka banknotów na stół tego narwańca i pociągnął mnie za rękę w stronę drzwi wyjściowych przy których czekał czarnowłosy dławiący się ze śmiechu.
- Z czego się śmiejesz?
- Z ciebie. Kelnerką to ty nie zostaniesz.
- Och. Jak możesz? Łamiesz mi serce. Miałem nadzieję, że jak nie wyjdzie mi z tańcem to zostanę kelnerką - zrobiłem smutną minę, a oni obydwaj się zaśmiali.
Zdałem sobie sprawę z tego, że Erik dalej trzyma mnie za rękę. Zauważył mój wzrok na naszych złączonych dłoniach i od razu mnie puścił.
- Dzięki za pomoc Erik - uśmiechnąłem się do niego.
- To zjemy coś u mnie. Mieszkam z kolegą, ale pewnie go nie ma.
Po kilku minutach byliśmy w jego mieszkaniu. Położyłem się na kanapie, Erik usiadł na podłodze, a Tao zniknął w kuchni.
- Zrobię spaghetti, bo mistrzem świata w gotowaniu to ja nie jestem.
- Mogę ci pomóc jak chcesz.
- Nie, jesteście moimi gośćmi.
Po krótkim czasie wrócił do nas. Zjedliśmy rozmawiając głównie o czasie kiedy się nie widzieliśmy. Próbowałem wciągnąć Erika w rozmowę, ale zakończyło się to fiaskiem. Po skończeniu posiłku znowu się położyłem. Wypiliśmy kilka piw, grała muzyka i ogólnie zaczynaliśmy się dobrze bawić.
Tao podszedł do kanapy i położył się na mnie w dość dwuznacznej pozycji.
- Złaź. Ciężki jesteś.
- Myślałem, że pasuje ci taka pozycja -zachichotał, a ja oblałem się rumieńcem jak jakaś dziewica... Zaraz, zaraz ja jestem dziewicą...
Zamruczał mi do ucha i lekko je polizał. Burak na mojej twarzy przybrał jaszcze intensywniejsze kolory. Zapomniałem, że nie jesteśmy sami.
- Tao przestań...
- Tak naprawdę nie chcesz żebym przestał - polizał mnie po szyi, po moim ciele przebiegł dreszcz.
- Um.... Złaź. Kurwa! Erik tu jest! - Zajrzałem przez ramie starszego. Po blondynie nie było śladu.
- Widzisz nie ma go. Możemy kontynuować - zawisł nade mną patrząc w moje ( obecnie :D ) niebieskie oczy.
Złożył na moich ustach brutalny pocałunek. Nie byłem tak pijany żeby przespać się z nim na kanapie w tym małym mieszkanku. Chcę, żeby ten pierwszy raz był z osobą którą będę kochał. Odepchnąłem go.
Wybiegłem z jego mieszkania. Na klatce schodowej stał Erik, co zdziwiło mnie bardzo.
- Dlaczego przerwaliście. Właśnie powinniście się pieprzyć...
- Erik! -przerwałem mu. - Przestań. To nie moja wina, że Tao to zrobił. Po prostu za dużo wypił... a poza tym co cię to obchodzi?!
- Może nie chcę patrzeć jak jakiś facet cię obmacuje!
Krzyczeliśmy tak, że starsza sąsiadka Tao zaglądała przez szparę w drzwiach, aby sprawdzić co się dzieje.
- Bo? Nic ci do tego!
Byłem w szoku. Pocałował mnie! Ale ten pocałunek był delikatny i nie nachalny.
- Pedalstwo się szerzy - warknęła na nas jakaś stara kobieta wchodząca po schodach.
Erik ukłonił się grzecznie, złapał mnie za rękę i zbiegliśmy po schodach. Nie mogliśmy przestać się śmiać. Było po 18, ale zrobiło się już ciemno. Zaczęło grzmieć i padać. Biegliśmy do domu trzymając się za ręce. To wszystko jest pokręcone. Dopiero co poznałem Erika, a on mnie całuje. do tego ta dziwna scena z Tao. Przyjaźniliśmy się od dawna i nigdy nic takiego nie robił. Za dużo wypił - tłumaczyłem sobie.
Kiedy byliśmy już w pokoju zrzuciliśmy z siebie mokre ubrania. Założyłem piżamę, Erik poszedł zrobić mi gorące kakao. Słyszałem z dołu jakąś kłótnie. Po chwili w drzwiach stanął mój Erik ( jak to dziwnie brzmi ).
- Co się stało?
- Matka przyczepiła się, że piłem. Proszę - podał mi kubek i okrył kocem. - Przykryj się. Przeziębimy się jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego.
Spaliśmy na jednym łóżku przytuleni do siebie. Rano po przebudzeniu byłem sam w łóżku. Po 5 minutach z łazienki wyszedł blondyn. Był wyraźnie w złym humorze.
- Erik co się stało?
- Zapomnij - warknął.
- Słucham? - nie zrozumiałem o co mu chodzi.
- Zapomnij o tym co się stało wczoraj - powiedział chłodnym głosem. - Nic do ciebie nie czuję, a poza tym prawie cię nie znam.
- Ale, Erik... - byłem zaskoczony i strasznie skołowany.
- To był błąd, rozumiesz? Nic dla mnie nie znaczysz. Dociera?! - warknął.
Po policzku spłynęła mi łza. Odwróciłem się. Nie chciałem aby widział, że ten wczorajszy pocałunek miał dla mnie znaczenie.
Nie rozmawialiśmy ze sobą. Siedzieliśmy na swoich łóżkach. On z laptopem, a ja z książką. Ktoś zapukał do drzwi.
- Hej - przywitał się Tao. Tego to bym się nie spodziewał.
- Cześć - odpowiedziałem tylko ja. - Co tu robisz?
- Przyszedłem przeprosić. Soonkyu powiedziała mi gdzie mieszkacie. Mam prezent na przeprosiny. Zamknij oczy, a ja zaraz wracam.
Zrobiłem tak jak powiedział.
- Już - uchyliłem powieki.
- Jaki on śliczny! - krzyknąłem.
Na podłodze przede mną stał śliczny piesek.
Nie rozmawialiśmy ze sobą. Siedzieliśmy na swoich łóżkach. On z laptopem, a ja z książką. Ktoś zapukał do drzwi.
- Hej - przywitał się Tao. Tego to bym się nie spodziewał.
- Cześć - odpowiedziałem tylko ja. - Co tu robisz?
- Przyszedłem przeprosić. Soonkyu powiedziała mi gdzie mieszkacie. Mam prezent na przeprosiny. Zamknij oczy, a ja zaraz wracam.
Zrobiłem tak jak powiedział.
- Już - uchyliłem powieki.
- Jaki on śliczny! - krzyknąłem.
Na podłodze przede mną stał śliczny piesek.
- Nazywa się Bom. Podoba ci się?
- Jest cudowny! Dziękuję Tao.
- Damage ja naprawdę przepraszam. Muszę iść do pracy. Zadzwonię później,ok?
- Przeprosiny przyjęte - uśmiechnąłem się do niego. Tak naprawdę nic się przecież nie stało.
Czarnowłosy wyszedł, a ja porwałem pieska w ramiona od razu go całując.
- Witaj Bom.
Położyłem go na swoich kolanach. Był rozkoszny łasząc się łebkiem do mojej dłoni.
- Zobaczymy co na tego pchlarza powie matka - fuknął Erik zostawiając mnie w pokoju z Bom.
- On nie jest pchlarzem, idioto!
- Jest cudowny! Dziękuję Tao.
- Damage ja naprawdę przepraszam. Muszę iść do pracy. Zadzwonię później,ok?
- Przeprosiny przyjęte - uśmiechnąłem się do niego. Tak naprawdę nic się przecież nie stało.
Czarnowłosy wyszedł, a ja porwałem pieska w ramiona od razu go całując.
- Witaj Bom.
Położyłem go na swoich kolanach. Był rozkoszny łasząc się łebkiem do mojej dłoni.
- Zobaczymy co na tego pchlarza powie matka - fuknął Erik zostawiając mnie w pokoju z Bom.
- On nie jest pchlarzem, idioto!


