![]() |
- Mówię ci, to na pewno będzie pryszczaty okularnik.
- Nie obchodzi mnie jego wygląd...
- Chociaż mogłaby być to jakaś fajna laska. Pomarzyć można. Zbieraj się już 14 idziemy do ciebie.
Niechętnie zebrałem swoje cztery litery z podłogi i zacząłem się ubierać. Nie chciało mi się wracać do domu. Mieszkanie Paula jest malutkie, ( tylko 2 pokoje) ale to właśnie tu czuję się najlepiej. Kiedy pokłócę się ze starymi, albo mi się nudzi przychodzę do niego. I wychodzi na to, że jestem częstym gościem.
W domu była Erin odsypiająca zapewne wczorajszą imprezę. Dziecko Słońca bezceremonialnie grzebało mi w lodówce gadając coś o najnowszym filmie puszczanym w kinach.
- Zrób mi kanapkę - poprosiłem siadając przy stole na którym znalazłem kartkę pisaną zgrabnym pismem.
- Z czym chcesz?
- Obojętnie.
Z informacji zostawionej przez matkę wynikało, że ojciec już wyjechał, a ona jest w pracy. Chłopak, który ma przyjechać nazywa się Damage i przyleci o 10:00. Zostawiła mi też do niego numer. Bla, bla, bla...
Po zjedzeniu kanapek, zrobiłem popcorn i poszliśmy obejrzeć jakiś film. Chciałem miło spędzić czas z kumplem, ale oczywiście Erin jest ważniejsza. Rozumiem są parą, ale istnieją pewne granice. Zaczęli wymieniać ślinę więc ja cichaczem udałem się do swojego pokoju. Obejrzałem kilka filmów i trochę się zdrzemnąłem. O dziewiętnastej wróciła matka. Oczywiście obowiązkowo musieliśmy porozmawiać przy wspólnej kolacji. Bo przecież jesteśmy cholernie szczęśliwą rodzinką.
***następny dzień***
Ze snu wyrwał mnie drażniący dźwięk budzika. Zaspany ruszyłem do szafy,( Na Boga jest 8 rano w wakacje, a ja na nogach!). Wyjąłem z niej jasne jeansy i szarą koszulkę z jakimiś durnymi napisami. Po półgodzinnym prysznicu, 2 fajkach i mojej ulubionej piosence było ze mną lepiej, ale nadal czuję się jak żywy trup. Rozdrażniony zszedłem do kuchni po jakie takiej śniadanie. Miałem się już zbierać po Damege, zadzwoniła matka.
- Halo?
~Jesteś już na lotnisku?
- Nie jeszcze nie. Mam pół godziny.
~Znajdziesz go?
- Tak, po przylocie samolotu zadzwonię do niego.
~Muszę kończyć. Pa synku.
O tego chłopaka matka martwiła się bardziej niż o mnie... Zadzwoniłem po taksówkę i pojechałem na lotnisko.
*** w samolocie***
- Damage? Boisz się? - zagadnął cichutko niski blondyn.
- Czego mam się bać Junsu? - zapytał chłopak z czarnymi włosami do ramion.
- No wiesz. Nowe miejsce, obcy ludzie, inny kraj...
- Nie, będzie co ma być. Przynajmniej się znamy i zamieszkamy niedaleko siebie no i będziemy w jednej klasie. Za tydzień już szkoła - westchnął.
Usłyszeli głos stewardessy. Lądowali. Damage i Junsu byli wykończeni.
- Kto cię odbiera?
- Niby cała rodzinka...a ciebie?
- Pani Narcyza dzwoniła do mnie, że będzie w pracy i po mnie przyjedzie jej syn. Chyba nazywa się Erik.
Po wylądowaniu chłopcy wyszli z samolotu razem z innymi pasażerami. Odebrali bagaże i ruszyli w poszukiwaniu swoich nowych "rodzin". Po przylocie musieli założyć identyfikatory z imieniem. Junsu już po kilku minutach został zauważony przez swoich nowych znajomych.
Damage rozglądał się za owym Erikiem. Narcyza opisała mu mnie więcej jego wygląd. Zrezygnowany Koreańczyk ruszył w kierunku kawiarni. Zamówił cappuccino i czekał.
Z perspektywy Erika:
- Kurwa! Spóźniłem się!
Jak najszybciej wybrałem numer do chłopaka. Po długiej chwili usłyszałem zmęczony głos.
- Słucham??
- Damage? Nazywam się Erik i ...
- Wiem kim jesteś - przerwał mi. Ma zabawny akcent i trochę przekręca słowa.
- Przyleciałeś już? Gdzie jesteś?
- W kawiarni Touched by an Angel - rozłączył się.
Matka mnie zabije, że musiał czekać. Znalazłem kawiarnię i wchodząc rozglądałem się za Damage. Było kilku Azjatów, przecież nie będę podchodził do wszystkich. Zadzwoniłem jeszcze raz. Przy jednym ze stolików rozbrzmiał telefon. Jego właściciel nawet nie raczył odebrać. Wiedziałem, że to on. Po przywitaniu się z nim, wsiedliśmy do taksówki. Zanim dojechali do domu Damage zasnął ze zmęczenia. Był inny niż go sobie wyobrażałem, ale wydawał się tak cholernie obojętny na wszystko...
- Hej, wstawaj! - potrząsnąłem jego ramieniem.
![]() |


Kochana, dedykacja dla mnie :). Dziękuję Ci bardzo. Rozdział nie jest zły i pojawił się cudny Damage.
OdpowiedzUsuńPs: Nigdy nie mówisz mi, że jestem urocza.
Och, jesteś urocza i to bardzo ;*
UsuńDziękuję Ci za komentarz :))
Hej Yoo ;)
OdpowiedzUsuńWidzę, że starasz się aby rozdziały były dłuższe. Jaki Damage jest słodki :))
Mam dla Ciebie pewną propozycję. Jeśli chcesz wiedzieć o co chodzi to do mnie napisz :)))
Pozdrawiam Miho Malie^^
No jasne, że chcę wiedzieć :))
UsuńCiekawe opowiadania bede wpadac tu częściej ! :* Pozdrowionka !
OdpowiedzUsuńPS. jak macie czas to wpadajcie ---> http://la-historia.blogerki.pl/
Na pewno przeczytam :))
Usuńja skomentuję z anonima bo nie chce mi się logować :))
OdpowiedzUsuńMi ze wszystkich postaci najbardziej podoba się Paul :)
Natalia ;*
Dziecko Słońca podoba mi się;) A Damage taki tajemniczy, podoba mi się to.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Dzięki bardzo, ale jestem leniwa, a już się wylogowałam :)
UsuńYoona^^
Damage <3
OdpowiedzUsuń