sobota, 13 lipca 2013

Przyjaciel jest jak Anioł - rozdział 8

Oczami Erika:
Przebudziłem się i niemrawo wyciągnąłem telefon spod poduszki. Wyświetlacz pokazywał godzinę 4:13. Z powrotem ułożyłem się do snu, ale nic z tego. Jak na złość nie mogę zasnąć, więc znowu sięgnąłem po mojego przyjaciela, a mianowicie laptopa. Wpadł mi do głowy pomysł znalezienie czegoś o Damage. Oprócz portali społecznościowych chciałem znaleźć coś więcej. Grzebałem i grzebałem, aż znalazłem bloga, którego prowadził Damage. Tylko jeden problem nie znam Koreańskiego... Po kilku minutach miałem wszystko przetłumaczone. Oczywiście wszystkie wpisy po Koreańsku. Dla mnie to były jakieś tam sobie niezrozumiałe znaczki, ale po przetłumaczeniu zacząłem przeglądać archiwum. Było dużo zdjęć z Soonkyu i Junsu, opisywał zabawne sytuacje ze swojego życia i doradzał czytelnikom bloga. Dla równowagi było wiele smutnych i dołujących postów np jeden z ostatnich:
" Nikt nie rozumie jak ciężkie jest moje życie... Myślicie, że jeśli mogę mieć wszystko ( teoretycznie) to jestem szczęśliwy? Pieniądze są niczym, naprawdę one nic nie dają...
Wszyscy uważają, że jestem głupi, rozwydrzony i zepsuty. Nie traktują mnie poważnie, a ja czuję się coraz gorzej. Jest mi ciężko... Każdego dnia muszę wyjść z domu, nienawidzę tego. Codziennie z niechęcią przekraczam próg szkoły. Nie cierpię jej. Tam jestem poniżany, ignorowany lub wyśmiewany. Nikt nie wyciągnie do mnie pomocnej dłoni, ale wybaczam tym wszystkim którzy z obojętnością patrzą na moje męki. Nie potrafię podnieść głowy i spojrzeć moim prześladowcą w oczy. Słabość i lęk zabijają mnie od środka... Mam depresję i stany lękowe, ale nikt nie słyszy mojego wołania o pomoc... 
Każdego dnia żyję z bólem. Raz jest on mniejszy, a raz większy , ale ból jest zawsze.  On minie już niedługo^^ 
Jak myślicie samobójca jest odważny czy tchórzliwy?? Wykazuje siłę i odwagę odbierając sobie życie, czy słabość, uciekając od problemów?"

Poczułem się dziwnie, ale zacząłem czytać kolejną notkę. Jest bardzo krótka:
   „Chcę przestać cierpieć, chcę przestać płakać”
I ostatnia z takimi słowami:
"Nienawidzę życia za jego okrutność. Nienawidzę siebie za słabość...
Nienawidzę tych którzy mnie krzywdzą..

Nie martwcie się, już niedługo będzie dobrze... znajdę się w lepszym miejscu.

Kocham Was i dziękuję za wsparcie =^.^="

Muszę z nim porozmawiać. Pod powiekami czuję łzy. Łzy smutku i współczucia. Dlaczego nikt mu nie pomógł i o co tak właściwie chodziło?!
   - Czemu nie śpisz? - lekko zachrypnięty głos wyrwał mnie z zadumy.
   - Czytałem,  a czemu ty nie śpisz?
   - Już się wyspałem.
   - Aha. Przyjdziesz do mnie?
Skinął głową i wyplątał  się z kołdry. Usiadł obok mnie.
   - Możemy pogadać? - teraz mam szanse na szczerą rozmowę.
   - Jasne - uśmiechnął się do mnie i spojrzał pytającym, jeszcze zaspanym wzrokiem.
   - Opowiesz mi coś o swoim dzieciństwie i życiu w Korei?
Obserwowałem go uważnie, prawie niezauważalnie się spiął.
   - Ok. Jak już wiesz mam brata i 3 siostry. Tata jest szefem dużej korporacji, ale nigdy mnie to nie interesowało. 
   - A twoja mama?
   - Mama nie żyje.
   - Przykro mi... 
   - Niepotrzebnie. O ludziach nie wolno zapominać - zdziwił mnie bardzo tymi słowami. - Mama była bardzo piękną i wspaniałą aktorką, ale tata jej nie kochał. Kiedy się poznali ojciec był żonaty i miał już 2 córki. Mama była dla niego tylko przygodą, która skończyła się bliźniętami jednojajowymi - zaśmiał się cicho. - Prawie w tym samym czasie ojciec miał romans z prezenterką telewizyjną, która jest matką Soonkyu. Niedługo po urodzeniu ojciec wspaniałomyślnie odebrał nas od matek, to znaczy... Zamieszkaliśmy z nim i jego żoną, surowa dyscyplina i wychowanie mocną ręką - westchnął. - Mamę widywałem raz w miesiącu. Co chcesz jeszcze wiedzieć?
   - A jaka była twoja szkoła.
Spojrzałem w jego oczy, były przepełnione smutkiem i bólem, ale nie chciałem odpuszczać w takim  momencie.
   -  Droga - zażartował. - Najlepsza w Korei. Tam uczniowie mogli mieć co tylko chcieli. Byli bogaci i zapatrzeni w siebie. Liczyły się pieniądze, ubrania. telefony, imprezy i samochody od rodziców. Szkoła była okropna. Nie mam po cię okłamywać. Zapewne pogadałeś sobie z Junsu i znowu zrobił ze mnie ofiarę losu... W mojej szkole była elita, zresztą jak w każdej. Byli tak wstrętni i nieczuli, bawili się innymi. Chłopacy z elity jako zabawki znajdywali sobie inne uczennice, często w jakimś stopniu mniej zamożne. Jeden z nich był gejem i przez jakiś czas się spotykaliśmy, ale wkurzało go, że nie chcę z nim sypiać, a jego złość jest straszna. Każdego dnia przeżywałem piekło, wolałem te dni kiedy po prostu mnie bito...
   - Co? Bili cię?! A co z nauczycielami?!!!
   - Jesteśmy bogaci, a rodzice elity najbardziej wspierają szkołę finansowo i jeżeli poskarżyli by się to z konta szkoły wiele by ubyło. Naprawdę chciałem żeby przyszli, pobili mnie, porzucali sobie czymś we mnie i co tam tylko chcieli, ale oni lubili znęcać się nad ludźmi psychicznie... 

Płakał, a ja nie wytrzymałem i go przytuliłem. Nie sądziłem, że tak się przede mną otworzy, ale chyba potrzebował takiej rozmowy. 
   - Przepraszam Damage, nie powinienem pytać.
   - Nie, ok. Ja jestem głupi i się rozklejam..
   - Jak poszło przesłuchanie? - chciałem zmienić temat.
   - Dobrze, yyy to znaczy źle, bo pomyliłem kroki - zaśmiał się.  - Chciałbyś odwiedzić ze mną przyjaciół Soo?
   - Teraz? Jest  6 rano!
   - No właśnie. Ubieraj się, właśnie powinni kończyć pracę. 
Zeskoczył z łóżka i z uśmiechem wbiegł do łazienki. Ten chłopak jest taki zmienny... Raz płacze, a zaraz skacze z radości.
Wyszedł z łazienki po 30 minutach, ubrany normalnie.
   - Czemu na co dzień nie nosisz kolczyków? -zapytałem.
   - Te na twarzy noszę tylko do pracy - zaczął się śmiać. - W brwi zrobiłem sobie kolczyk, bo przegrałem zakład, a w języku i wardze zrobiłem do pracy, na co dzień nie pasują do mnie - stwierdził.
   - Wolę nie wiedzieć gdzie ty pracowałeś - zażartowałem - ale kolczyki do ciebie pasują. 

Cały dzień spędziliśmy u znajomych Damage. Przeraziło mnie to, że po nocnej pracy wszyscy byli radośni i pełni życia. Damage był wzrostu dziewczyn, a chłopacy, mimo wszystko byli wysocy, a zawsze się mówi, że Azjaci są malutcy :).
Dowiedziałem się, że większość z nich nadal się uczy, głównie studiuje, a wieczorami pracuje w klubach. Soonkyu i jeszcze jedna dziewczyna są modelkami sklepu internetowego.
Kiedy zapytałem czemu,  nie ma z nami Junsu wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że blondyn nigdy się z nimi nie zaprzyjaźnił i nie lubi ich zabaw. Trochę zaciekawiły mnie te "zabawy" ale o nic się nie dopytywałem.  Do 14 byliśmy w mieszkaniu  Jaejoong'a i Sung'a, a później wróciliśmy do domu.
Około 19 do Damage zadzwonił telefon.
   - Halo?
   ~ Hej mały.
   - O Tao co się stało?
   ~ Robimy imprezę dzisiaj u Jaejoong'a i Sung'a i jesteście zaproszeni. Impreza w męskim gronie. Co ty na to?
   - Ja jak najbardziej za. Na którą mamy być?
   ~20 może być?
   - Ok będziemy, to idę się przygotować. Pa.

Rozłączył się i popatrzył na mnie z kurwikami w oczach. 
   - Ubieraj się.
   - A co ja nagi jestem?
   - Idziemy na imprezę po Koreańsku, a raczej po naszemu - nie wiem o co mu chodzi, ale skoro powiedział, że mam się przygotować nie będę z nim zadzierał. 

wtorek, 2 lipca 2013

Przyjaciel jest jak Anioł - rozdział 7

Ten rozdział to głównie przemyślenia Erika, ale w końcu 7 rozdział :D. Jestem z siebie dumna, bo siedzę od godziny i się męczę, ale już w końcu skończyłam.


Z punktu widzenia Damage:

To był błąd, rozumiesz? Nic dla mnie nie znaczysz.

To był błąd, rozumiesz? Nic dla mnie nie znaczysz.

To był błąd, rozumiesz? Nic dla mnie nie znaczysz.

Te okropne słowa Erika ciągle powracały. Może nie zdążyłem się w nim tak bardzo zakochać, ale po tym co zrobił poczułem się jak szmata. Niechciany, niekochany, samotny...
Masz przecież Soonkyu i Bom - próbowałem się pocieszać, ale nic z tego. 
Leżałem zakopany w kołdrę - mój kokon odcinający mnie od świata. Junsu siedział z Bom na kolanach i podśpiewywał pod nosem wesołą piosenkę dla dzieci. Zawsze dla mnie śpiewał. Może nie ma on super głosu, ale jego śpiew pomagał mi zawsze w trudnych chwilach. Kiedy byliśmy dziećmi i po ciężkiej lekcji gry na skrzypcach miałem wszystkiego dość, Junsu siadał na moim łóżku i śpiewał mi kołysanki aż zasnąłem. Jest moim najlepszym przyjacielem od zawsze.
   - Damage wstawaj! Zaraz przesłuchanie Gwiazdeczek! Zostało 2 godziny. Już 16!!
   - Junsu i tak wiesz, że nawet jeśli mnie przyjmą to tylko dlatego, że po 1 mam bogatych rodziców, po 2 moje rodzeństwo jest znane w Korei, po 3 nie nadaję się do Gwiazdeczek i na pewno się nie dostanę, a poza tym ja nie chcę robić kariery teraz.   
Blondyn nawet mnie nie słuchając wyciągnął z mojej szafy czarne  leginsy, krótkie spodenki tego samego koloru ozdabiane ćwiekami i  biały t-shirt z szarymi plamami. 
   - Marsz do łazienki! Prysznic i się ubrać! Ja zrobię ci makijaż. No już!
Zrobiłem co kazał. On za to wziął się za udoskonalanie mnie. Grzywkę idealnie wyprostował, a resztę włosów związał w luźniejszy kucyk. Podkreślił mi lekko oczy i zatuszował cienie pod oczami.
   - Gotowe. Jesteś piękny. Idź i zostań Gwiazdeczką. 
   - No bardzo śmieszne. 
   - Czekaj wybiorę jeszcze resztę stroju.
Po kilku minutach miałem na sobie różowe adidasy za kostkę i pasującą do nich czarno- różową kurteczkę.
Co miałem zrobić? Pojechałem na te durne przesłuchanie. Wszędzie można natknąć się na reklamy tego przesłuchania IDŹ I ZOSTAŃ GWIAZDECZKĄ. Przyjmują tylko Koreańczyków, jeżeli przejdzie się wszystkie etapy przesłuchania  po jakimś czasie treningu jeste szansa na debiut jako piosenkarz, tancerz lub rzadziej jako aktor. 
Pożegnałem się z nimi i wyszedłem na przystanek autobusowy. Szedłem ze spuszczoną głową. Cały czas myślałem o pocałunku Erika. Moja dłoń mimowolnie powędrowała do ust.
   - Aiszsz! Głupi jesteś! Przestań o tym myśleć! - nie ma to jak gadanie do siebie.
Po 15 minutach podróży komunikacją miejską dojechałem na miejsce. Godzinę jak głupi męczyłem się tańcząc różne choreografie.
Trzasnąłem drzwiami wychodząc zły z przesłuchania. Nie poszło mi. Pomyliłem kroki w podstawowym układzie tanecznym. Na pewno się nie dostanę, ale może to i dobrze. Nie chcę zaczynać "kariery" teraz. 

Z punktu widzenia Erika:

Damage wyszedł na te swoje przesłuchanie, a Junsu dalej siedział na jego łóżku z Bom.
   - Erik? - zapytał cicho blondyn.
   - Słucham?
   - Pokłóciłeś się z Damage, prawda? Wiem, że to nie moja sprawa, ale martwię się o niego. On niedawno miał depresję. Ostatnio kiedy do mnie dzwonił był radosny, a teraz leży jak naleśnik i prawie się się odzywa...
   - Nie pokłóciliśmy się, to była tylko mała sprzeczka - tłumacz sobie idioto. Zachowałeś się jak ostatni kretyn.
   - No ok, skoro tak mówisz. Mam nadzieję, że się pogodzicie, bo Damage cię lubi.
   - Skąd wiesz?
   - Nie znasz go, więc może ci się wydawać, że on jest inny. Tak naprawdę nawet ja nie poznałem jego  prawdziwej twarzy, chociaż znamy się wiele lat. Jest zamknięty w sobie.  Damage prawie nigdy nie mówi i nie robi tego na co mam ochotę. Nie lubi ludzi, ale zawsze otaczał go spory wianuszek " fanów" i znajomych. Nigdy nie odmówi nikomu pomocy. Na przykład w Korei chodziliśmy do klasy z Wakako i strasznie jej nie lubiliśmy, była dwulicowa, ale kiedy przychodziła prosząc o pomoc w lekcjach Damage jej pomagał, kiedy rzucił ją chłopak nie wypłakiwała się swoim  przyjaciółką tylko nam, Damage ją pocieszał. Ludzie często go wykorzystują, bo nie potrafi mówić nie. Nigdy, no może sporadycznie, powie komuś coś przykrego. Ma strasznie dobre serce i bardzo szybko przywiązuje się do ludzi, a co za tym idzie łatwo go zranić. Wszyscy myślą, ze wyglądam niewinnie, ale to ja jestem tym "złym". Mówię to co myślę i nie będę miły dla kogoś kogo nie lubię. Od dziecka kontroluje Damage, bo już w przedszkolu miał zbyt dobre serce... O Boże ale się rozgadałem. Ja już będę leciał - uśmiechnął się do mnie. - Pa.
   - Pa...
Nadal siedziałem z rozdziawionymi ze zdziwienia ustami. Junsu jest dziwny, a jeszcze dziwniejsze były jego słowa. Damage zamknięty w sobie? Cierpiący na depresję? To wszystko nie trzyma się kupy. Najbardziej w mojej głowie wyryły się słowa " Ma strasznie dobre serce i bardzo szybko przywiązuje się do ludzi, a co za tym idzie łatwo go zranić". Ja go przecież zraniłem, prawda? Na pewno. Widziałem jego zbolały wzrok kiedy powiedziałem, ze nasz pocałunek nic dla mnie nie znaczył. to nie tak, że nic nie znaczył, ale ja nie jestem gejem, do cholery!!
Moje rozmyślania przerwało lekkie skrzypienie drzwi. Mój współlokator nie ściągając butów rzucił się na łóżko.
   - Damage? - zagadnąłem cicho.
   - Hmm? 
   - Prze - przepraszam - zająknąłem się.
Podniósł głowę patrząc na mnie z niedowierzaniem.
   - Słucham?
   - No przepraszam za to wszystko...
   - Przeprosiny przyjęte, ale mam prośbę. Człowieku zrób mi kakao. umieram ze zmęczenia... - uśmiechnął się ciepło.
   - Ty wyzyskiwaczu!
Posłusznie zszedłem na dół do kuchni. Cały czas miałem na twarzy uśmiech. Poczułem się lepiej, a wystarczyło powiedzieć tylko jedno słowo - przepraszam. Zniecierpliwiony czekałem, aż mikrofala zagrzeje mleko. Nasypałem kakaa i złapałem paczkę ciastek pędząc na górę. 
   - Proszę! - postawiłem rzeczy na szafce obok łóżka czarnowłosego. 
   - Co masz taki zaciesz? 
   - A co nie mogę? - w odpowiedzi tylko się uśmiechnął. - Idę się wykąpać. 
   - Dopfra - wymamrotał pałaszując ciastka.
Po 20 minutach wróciłem do pokoju odświeżony.
   - Dama... - urwałem widząc, że zasnął.
Pokręciłem tylko głową. Normalnie jak małe dziecko ;). Zdjąłem mu buty i przykryłem. 
Złapałem laptopa na kolana i wpisałem w wyszukiwarce - przyczyny depresji. Wybrałem te podstawowe i  zacząłem czytać:

  • negatywny sposób myślenia
  • przyjmowanie winy za nieszczęśliwe sytuacje
  • przekonanie, że nic mnie dobrego nie spotka
  • wspominanie raczej złych wydarzeń niż szczęśliwych
  • samowzmacnianie się depresji
  • zniekształcenie depresyjne pamięci, wspomnień
  • uległy wzorzec zachowania
  • przeżywanie uczucia skrępowania, lęku i wycofywanie się raczej niż podejmowanie wyzwań
  • odkładanie problemów, nie podejmowanie prób rozwiązania ich
  • błędne koła zachowań i myślenia depresyjnego
  • błędy wychowawcze
  • kłótnie, konflikty w domu
  • kary cielesne jako metoda wychowania dziecka
  • otwarte faworyzowanie rodzeństwa
  • stawianie wygórowanych wymagań przez rodziców względem dziecka
  •  molestowanie seksualne – tzw. zły dotyk
Zadałem sobie pytanie. Czy w dzieciństwie Damage coś się działo? Prawie nic o nim nie wiem, ale od razu przy czytaniu punktu " stawianie wygórowanych wymagań przez rodziców względem dziecka" pomyślałem o jego rodzeństwie. Każdy odniósł jakiś sukces. Albo słowa Damage, że matka wyrzuciła Soonkyu z domu, bo ta nie chciała być pianistką. Muszę poznać go bardziej, w końcu mieszkamy razem.
   - O Jezu. Już 21:30, idę spać..
Wyłączyłem laptopa i odstawiłem go na biurku. Przechodząc obok łóżka Aniołka zatrzymałem się na chwilę. Padłe mi chyba na mózg! Nazwałem go aniołkiem. Oj, coraz gorzej ze mną...
Poczułem jakiś dziwny impuls. Sprawdziłem czy śpi. Pochyliłem się i delikatnie go pocałowałem. Nie mogłem się opanować. Jak oparzony oderwałem się od jego ust. Co mi odbija?! A jakby się obudził?! Co ja bym mu powiedział?!
" No wiesz Damage wtedy potraktowałem cię jak szmatę, ale ty mi wspaniałomyślnie wybaczyłeś więc postanowiłem znowu wszystko spieprzyć..."
Pogłaskałem go po policzku i wróciłem do swojego łóżka. Muszę się umówić z jakąś laską, bo coś złego się ze mną dzieje. Pójdę na randkę z ładną dziewczyną  będzie normalnie, a nie coś mi odwala i zaczynam się rzucać na chłopaków...