wtorek, 25 czerwca 2013

Przyjaciel jest jak Anioł - rozdział 6

Z perspektywy Damage:
Przebudziłem się słysząc dźwięk nowej wiadomości. Wymacałem telefon z pod poduszki i zerknąłem na ekran. 
   - Nie znam tego numeru - mruknąłem. 


Hej Malutki. Co powiesz na wspólny obiad dzisiaj po południu?? Możesz zabrać tych dwóch z którymi byłeś w klubie. Mam nadzieję, że nie jesteś zajęty ;). 
Tao

Szybko odpisałem:

Jasne. Z chęcią, tylko gdzie się spotkamy?



Przy fontannie na ulicy Zwycięzców. Może 14:00, pasuje? Ja o 13:00 kończę pracę więc się wyrobię. Musimy pogadać ;). Tyle czasu się nie widzieliśmy.



Okay. To do zobaczenia Tao ;*

Rozejrzałem się po pokoju. Erika już nie było. Poczłapałem do łazienki. Jako, że jest jest 10:30 zostało mi niewiele czasu do spotkania z Tao. Wziąłem prysznic i wyjąłem z szafy czarne rurki i błękitną bluzeczkę. Zamiast kolczyków założyłem jasnoniebieskie soczewki. Powlokłem się do kuchni gdzie siedzieli Eriki i Erin jedzący lody.
   - Hej - powiedziałem idąc do lodówki.
   - Witaj Śpiąca Królewno - przywitał się blondyn, a jego siostra skinęła mi głową. - Chcesz lodów?
   - Nie dzięki. Macie plany na dzisiaj?
   - Nie - fuknęła Erin wychodząc z kuchni.
   - Co jej się stało? 
   - Pokłóciła się z Paulem. A dlaczego pytasz?
   - Bo zaprosił mnie na obiad Tao.
   - Ten z klubu?
   - Taak i mówi, że możesz przyjść ze mną. Co ty na to?
   - Jasne.  

Obejrzeliśmy film i o 13:20 wyszliśmy z domu. Przy fontannie już czekał na nas Tao.

Tao 

Od razu mnie przytulił i przywitał się z Erikiem. Postanowiliśmy zjeść w niewielkiej restauracji z dobrym menu. Chłopcy( a szczególnie Erik) patrzyli na siebie wilkiem. 
   - Jest duży ruch i kelnerka nie wyrabia się z zamówieniami. Sam przyniosę napoje, ok? Zaschło mi w gardle.
Nie czekając na ich odpowiedź wstałem. Wracałem z 3 colami przepychając się po zatłoczonym lokalu. Pech chciał, że potknąłem się przy jednym z nich i całą zawartość szklanek wylałem na spodnie poważnie wyglądającego faceta.
   - O Boże przepraszam. Ja nie chciałem...przepraszam.
   - Gdzie ty masz oczy idioto!? I co ja z tym zrobię?!
   - Ja zwrócę pieniądze za pralnie.
   - I myślisz, że to wystarczy?!
Kiedy się denerwuje mój angielski jest jeszcze gorszy. Nie wiedziałem  co robić, ale na szczęście podszedł Erik.
   - Powiedział, że zwrócimy koszty. Coś panu nie pasuje? - rzucił kilka banknotów na stół tego narwańca i pociągnął mnie za rękę w stronę drzwi wyjściowych przy których czekał czarnowłosy dławiący się ze śmiechu.
   - Z czego się śmiejesz?
   - Z ciebie. Kelnerką to ty nie zostaniesz.
   - Och. Jak możesz? Łamiesz mi serce. Miałem nadzieję, że jak nie wyjdzie mi z tańcem to zostanę kelnerką - zrobiłem smutną minę, a oni obydwaj się zaśmiali. 
Zdałem sobie sprawę z tego, że Erik dalej trzyma mnie za rękę. Zauważył mój wzrok  na naszych złączonych dłoniach i od razu mnie puścił. 
   - Dzięki za pomoc Erik - uśmiechnąłem się do niego.

   - To zjemy coś u mnie. Mieszkam  z kolegą, ale pewnie go nie ma. 
Po kilku minutach byliśmy w jego mieszkaniu. Położyłem się na kanapie, Erik usiadł na podłodze, a Tao zniknął w kuchni.
   - Zrobię spaghetti, bo mistrzem świata w gotowaniu to ja nie jestem.
   - Mogę ci pomóc jak chcesz. 
   - Nie, jesteście moimi gośćmi.
Po krótkim czasie wrócił do nas. Zjedliśmy rozmawiając głównie o czasie kiedy się nie widzieliśmy. Próbowałem wciągnąć Erika w rozmowę, ale  zakończyło  się to fiaskiem. Po skończeniu posiłku znowu się położyłem. Wypiliśmy kilka piw, grała muzyka i ogólnie zaczynaliśmy się dobrze bawić.
Tao podszedł do kanapy i położył się na mnie w dość dwuznacznej pozycji.
   - Złaź. Ciężki jesteś.
   - Myślałem, że pasuje ci taka pozycja -zachichotał, a ja oblałem się rumieńcem jak jakaś dziewica... Zaraz, zaraz ja jestem dziewicą... 
Zamruczał mi do ucha i lekko je polizał. Burak na mojej twarzy przybrał jaszcze intensywniejsze kolory. Zapomniałem, że nie jesteśmy sami.
   - Tao przestań...
   - Tak naprawdę nie chcesz żebym przestał - polizał mnie po szyi, po moim ciele przebiegł dreszcz.
   - Um.... Złaź. Kurwa! Erik tu jest! - Zajrzałem przez ramie starszego. Po blondynie nie było śladu. 
   - Widzisz nie ma go. Możemy kontynuować - zawisł nade mną patrząc w moje ( obecnie :D ) niebieskie oczy.
Złożył na moich ustach brutalny pocałunek. Nie byłem tak pijany żeby przespać się z nim na kanapie w tym małym mieszkanku. Chcę, żeby ten pierwszy raz był z osobą którą będę kochał. Odepchnąłem go. 
Wybiegłem z jego mieszkania. Na klatce schodowej stał Erik,  co zdziwiło mnie bardzo. 
   - Dlaczego przerwaliście. Właśnie powinniście się pieprzyć...
   - Erik! -przerwałem mu. - Przestań. To nie moja wina, że Tao to zrobił. Po prostu za dużo wypił... a poza tym co cię to obchodzi?! 
   - Może nie chcę patrzeć jak jakiś facet cię obmacuje!
Krzyczeliśmy tak, że starsza sąsiadka Tao zaglądała przez szparę w drzwiach, aby sprawdzić co się dzieje.
   - Bo? Nic ci do tego!
 Byłem w szoku. Pocałował mnie! Ale ten pocałunek był delikatny i nie nachalny. 
   - Pedalstwo się szerzy - warknęła na nas jakaś stara kobieta wchodząca po schodach.
Erik ukłonił się grzecznie, złapał mnie za rękę i zbiegliśmy po schodach. Nie mogliśmy przestać się śmiać. Było po 18, ale zrobiło się już ciemno. Zaczęło grzmieć i padać. Biegliśmy do domu trzymając się za ręce. To wszystko jest pokręcone. Dopiero co poznałem Erika, a on mnie całuje. do tego ta dziwna scena z Tao. Przyjaźniliśmy się od dawna i nigdy nic takiego nie robił. Za dużo wypił - tłumaczyłem sobie.

Kiedy byliśmy już w pokoju zrzuciliśmy z siebie mokre ubrania. Założyłem piżamę, Erik poszedł zrobić mi gorące kakao. Słyszałem z dołu jakąś kłótnie. Po chwili w drzwiach stanął mój Erik ( jak to dziwnie brzmi ). 
   - Co się stało?
   - Matka przyczepiła się, że piłem. Proszę - podał mi kubek i okrył kocem. -  Przykryj się. Przeziębimy się jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego. 
Spaliśmy na jednym łóżku przytuleni do siebie. Rano po przebudzeniu byłem sam w łóżku. Po 5 minutach z łazienki wyszedł blondyn. Był wyraźnie w złym humorze.
   - Erik co się stało?
   - Zapomnij - warknął.
   - Słucham? - nie zrozumiałem o co mu chodzi.
   - Zapomnij o tym co się stało wczoraj - powiedział chłodnym głosem. - Nic do ciebie nie czuję, a poza tym prawie cię nie znam. 
   - Ale, Erik... - byłem zaskoczony i strasznie skołowany.
   - To był błąd, rozumiesz? Nic dla mnie nie znaczysz. Dociera?! - warknął.
Po policzku spłynęła mi łza. Odwróciłem się. Nie chciałem aby widział, że ten wczorajszy pocałunek miał dla mnie znaczenie. 
Nie rozmawialiśmy ze sobą. Siedzieliśmy na swoich łóżkach. On z laptopem, a ja z książką. Ktoś zapukał do drzwi.
   - Hej - przywitał się Tao. Tego to bym się nie spodziewał.
   - Cześć - odpowiedziałem tylko ja. - Co tu robisz?
   - Przyszedłem przeprosić. Soonkyu powiedziała mi gdzie mieszkacie. Mam prezent na przeprosiny. Zamknij oczy, a ja zaraz wracam.
Zrobiłem tak jak powiedział. 
   - Już - uchyliłem powieki.
   - Jaki on śliczny! - krzyknąłem.
Na podłodze przede mną stał śliczny piesek.
   

   - Nazywa się Bom. Podoba ci się?
   - Jest cudowny! Dziękuję Tao.
   - Damage ja naprawdę przepraszam. Muszę iść do pracy. Zadzwonię później,ok?
   - Przeprosiny przyjęte - uśmiechnąłem się do niego. Tak naprawdę nic się przecież nie stało. 
Czarnowłosy wyszedł, a ja porwałem pieska w ramiona od razu go całując.
   - Witaj Bom.
Położyłem go na swoich kolanach. Był rozkoszny łasząc się łebkiem do mojej dłoni.
   - Zobaczymy co na tego pchlarza powie matka - fuknął Erik zostawiając mnie w pokoju z Bom.
   - On nie jest pchlarzem, idioto! 

8 komentarzy:

  1. Dopiero weszłam na Twojego bloga, a tu przed chwileczką dodałaś nowy rozdział. Biorę się za czytanie.
    Miho^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś chyba pierwszą osobą,która przeczytała rozdział 6 :)).
      Cieszę się bardzo, że postanowiłaś dalej pisać opowiadanie o Renie :) bo bardzo mi się podobało te 5 miesięcy temu :)). Strasznie pozmieniałaś w 2 rozdziale, ale teraz podoba mi się jeszcze bardziej.

      Usuń
  2. Co za debil! Nazwać Bom pchlarzem! Ten piesek wygląda jak maskotka^^
    Dobra, zachowanie Tao mogę zrozumieć. Wypił trochę i zaczął się dobierać do naszego słodkiego uke'sia... okay, ale Erik? Najpierw ten atak zazdrości, później pocałunek. Było tak miło i miałam nadzieję, że tak zostanie, a tu coś takiego. Strasznie zrobiło mi się szkoda Damage. Z samego rana takie słowa. Skoro Erik nic nie czuję do Damage to po ch*j go całował?!?! Strasznie mnie wkurzył.
    Dobrze, że Taoś przeprosił i do tego cudny Bom. Przynajmniej Damage nie będzie samotny.
    Rozpisałam się :). Zastanawiam się co będzie dalej. Czemu nawet najlepszej przyjaciółce nie zdradzisz??
    Twoja Sunny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że jesteś moją naj przyjaciółką nie oznacza, że będę ci cokolwiek zdradzała :). Mówiłam ci, że Erik ma zmienne nastroje :)i wiesz Erik też pił jak byli u Tao.

      Usuń
  3. Oh, no i co by tu napisać? Ten rozdział i czwarty są zdecydowanie moimi ulubionymi :3 Tak wprawdzie powiedziawszy, ucieszyłam się, że Erik tak postąpił. Oczywiście źle postąpił w stosunku do Damage, ale dzięki temu zrobiło się jeszcze bardziej interesująco. Również pomysł z takimi przeprosinami Tao jest świetny.

    Życzę więcej tak dobrych pomysłów i czasu! ^^

    PS: Uwielbiam tą piosenkę Love Power.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo za miłe słowa. No cóż jestem złym człowiekiem i namieszałam w życiu Damage...
    Czekam na kolejny rozdział u Ciebie :).
    Na piosenkę Love Power trafiłam kiedyś przypadkiem :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezu strasznie mi się podoba :). Ale masakrycznie szkoda mi Damage :(
    Pozdrawiam KyungWon

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz będę ogromnie wdzięczna :)).