niedziela, 4 maja 2014

Przejebane być wrażliwym - prolog

Sen~ 
Blask porannego słońca oświetlał łagodnie biały, przytulnie urządzony pokój. Za oknami słychać było wesoły śpiew ptaków i hałas budzącego się ze snu Seulu. W tym harmonijnym obrazku nie pasowała jedna rzecz...a raczej osoba... Rzucający się na łóżku chłopak. Spocony wił się i krzyczał uwięziony w krainie sennych koszmarów. Na marne próbował się z niej wydostać. Widział to co wydarzyło się najgorszego w jego życiu. To samo śniło mu się każdej nocy. 
Wakacyjna na pozór nie groźna burza rozszalała się  na dobre. W czarnym sportowym samochodzie muzyka grała prawie na ful. Kierowca widocznie dobrze się bawił wyprzedzając inne samochody i popijając sobie piwo. Od czasu do czasu spoglądał na fotel pasażera. Siedział na nim właściciel smutnych oczu, który nie był w tak dobrym humorze. Młody chłopak prowadzący auto pogładził po policzku ukochanego. 
   - Uśmiechnij się skarbie. Nie cieszysz się z dzisiejszego wieczoru? To było udane wyjście. Zarobiliśmy. 
   - Hyung zwolnij, proszę... - jęknął zdesperowany młodszy. 
   - Nie marudź maluszku - zaśmiał się głośno i wyrzucił puszkę przez okno - Zabiorę cię niedługo gdzieś daleko. Pojedziemy do Europy! - ponownie w samochodzie rozbrzmiał jego śmiech. Znów przyspieszył - Nikt nas nie zatrzyma! 
   - Głupi! Zwolnij! 
Zamiast odpowiedzieć straszy nie patrząc na drogę przysunął się do krzyczącego i pocałował go czule w usta. 
   - Kocham cię mała paskudo - ledwo skończył wypowiadać te słowa poczuli moce uderzenie. 
Samochód zderzył się z innym autem wpadł w poślizg i przekoziołkował kilka razy. 
Śniący teraz o tym chłopak pamiętał wypadek jak przez mgłę. Krzyki. Panika. Zderzenie. Zakrwawiona twarz umierającego ukochanego tuż obok, a później tylko ciemność. Zemdlał... 

Przebudzenie jest zawsze najgorsze. Chłopak zerwał się z łóżka z krzykiem na ustach. Spanikowany rozglądał się chwilę po pomieszczeniu. Niewiele myśląc złapał za telefon wybierając numer zapisany jako "Moje Kochanie  <3" Zadzwonił. Sygnał powtarzał się i powtarzał, ale nikt nie odbierał. Przyciskając telefon do swojej klatki rozpłakał się. 

   - Przecież on już nigdy nie odbierze głupku... - wyszeptał do siebie. Miał w głowie słowa ukochanego "Miłość jest miłością, tylko wtedy, kiedy boli" - Moja boli aż za bardzo! - krzyknął zrozpaczony. 

2 komentarze:

  1. Przeczytałam one-shot'a Twojego autorstwa i ten oto prolog, teraz pozostał mi tylko pierwszy rozdział. Jak się cieszę, mogąc przeczytać coś Twojego pióra. Zauważyłam znaczną poprawę Twojego warsztatu pisarskiego ;), jest dużo więcej opisów co mnie bardzo cieszy. Zaciekawiłaś mnie tą nową historią :), życzę powodzenia w dalszym jej pisaniu.
    Ze swojej strony zapraszam na nowy rozdział:
    http://salvator-wybawcy.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo jak miło... Cieszę się bardzo, że słyszę takie słowa od Ciebie. Nie było mnie trochę, więc muszę nadrobić zaległości w czytaniu Twojego opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz będę ogromnie wdzięczna :)).